Witajcie fani Gwiezdnych Wojen! 👋🏻 Star Wars Kids Polska to oficjalny kanał YouTube, który przeniesie Was do odległej galaktyki. Subskrybuj nasz kanał, żeb
The Force will soon be stronger at the Smithsonian. The Force will be with the Smithsonian in 2022 as the esteemed museum in Washington D.C. rolls out their latest prize artifact next year in the
Explore immersive exhibits of costumes, models, concept artwork and actual movie props—as well as authentic replicas created just for Star Wars Launch Bay. Tour a Cantina and other settings inspired by the films, then share a furry embrace with Chewbacca, Han Solo's trusty sidekick; go toe-to-toe with Darth Vader, the menacing Dark Lord of
Kiedy niektóre przedmioty wokół stacji kosmicznej giną, młody Jawa pomaga Miree je odnaleźć. Oglądaj więcej na Gwiezdne wojny: Galaktyka urwisów http://www.Y
. Kiedy wchodzę do starego dworu, owiewa mnie bijący z podziemi chłód. W dół prowadzą wąskie schody. Drzwi, które zamykają się za plecami, odcinają subtelny snop światła. Jeszcze przed chwilą słońce łączyło pogrążony w półmroku loch z rzeczywistością. Mogłoby się wydawać, że trafiłem do zupełnie innego świata, świata z dalekiej przyszłości… ale równie dobrze można by opowiedzieć o tym inaczej: … dawno, dawno temu, w odległej galaktyce… - tak, jak zaczynały się "Gwiezdne wojny", pierwsza część słynnej sagi filmowej George'a Lucasa. Piwniczna galaktyka W niewielkich Witaszycach koło Jarocina powstało jedyne w Polsce Muzeum Gwiezdnych Wojen. No, może słowo muzeum to za dużo, właściwie to ekspozycja, ale liczy się sama inicjatywa i pasja, z jaką została stworzona. Witaszyce mają długą historię, niegdyś były najbardziej uprzemysłowioną wsią w Polsce. Najpiękniejszym zabytkiem jest pałac z 1899 roku, który sąsiaduje ze znacznie starszym dworem. Ta druga budowla powstała za czasów Franciszka Gorzeńskiego, do którego Witaszyce należały od 1755 roku. Rodzina Gorzeńskich brała udział w walkach napoleońskich, stąd zainteresowania obecnego właściciela tego majątku Małym Cesarzem. Witaszyce, pałac Tomasz Klauza, prawnik z wykształcenia i historyk z zamiłowania, zakochał się bez pamięci w historii wojskowości i epoce napoleońskiej. Od lat zbierał wszelkie pamiątki związane z Napoleonem i w końcu stworzył okazałą kolekcję poświęconą jego czasom. Wszystkie eksponaty mieszczą się na parterze dworku Gorzeńskich, a w piwnicach… tam czekają pamiątki z wojny z zupełnie innym imperium. Wojny, która rozegrała się jedynie na ekranie. Premiera "Gwiezdnych wojen" w 1977 roku była jednym z najgłośniejszych wydarzeń w historii kina. Produkcja George'a Lucasa przygniatała rozmachem, bogactwem nieprawdopodobnych jak na te czasy efektów wizualnych i nieszablonową fabułą. Z czasem stała się klasyką science fiction, a bohaterowie filmu zostali ikonami masowej kultury. Zdaniem fanów gwiezdnej sagi, do dziś nie powstało nic, co mogłoby przyćmić blask genialnego dzieła Lucasa. - Któż z nas nie identyfikował się z dzielnym rycerzem Jedi Luke'm Skywalkerem, nieokrzesanym awanturnikiem Hanem Solo, czy szlachetną księżniczką Leią, albo nie marzył o tym, by siąść za sterami myśliwca T-65 X-Wing Starfighter i wziąć udział w ataku na Gwiazdę Śmierci w czasie Bitwy o Yanin? - wymienia jednym tchem Tomasz Klauza. Foto: Onet Witaszyce, Muzeum Star Wars Choć przygody bohaterów "Gwiezdnych Wojen" rozgrywają się gdzieś na krańcach wszechświata, to płynące z nich przesłanie jest jak najbardziej aktualne tu, na ziemi. Może dlatego pamiątki po rycerzach Jedi cieszą się takim powodzeniem. Sam właściciel dworu i pałacu w Witaszycach ma do dyspozycji świetlne miecze, którymi chętnie walczy z gośćmi. Kiedy, w czasie pozorowanej walki, miecze Jedi zostawiają za sobą kolorową smugę, wystarczy chwila, żeby - przynajmniej mentalnie - przenieść się do innej, odległej galaktyki. Imperium na dole, imperium na górze Choć to Tomasz Klauza opiekuje się gwiezdnym muzeum, to pomysłodawcą stworzenia go w piwnicach dworu był jego syn, Julian. Od lat jest wielbicielem filmowej serii i przekonał ojca, aby w ten właśnie sposób oddać hołd bohaterom tego filmu. I tak się stało, na górze mieszka sobie Napoleon, a pod nim Luke Skywalker. Można powiedzieć, że Witaszyce są dziś jedynym miejscem, gdzie można poznać historię dwóch sławnych imperiów - znanego z kina imperium galaktycznego i tego, jakie w początku XIX stulecia stworzył Bonaparte. Te dwa, jakże inne, światy przecinają się tylko w tym jednym miejscu. W sali na parterze stoi droid R2D2, na którego "głowę" wszyscy chętnie wkładają napoleoński piróg. Właściciel obydwu kolekcji nie protestuje. Choć nie można porównywać wielkości cesarza z mocą gwiezdnego robota, obydwaj stali się sławni na całym świecie. Napoleon ma jedynie nieco światła na parterze, bohaterowie "Gwiezdnych wojen" musieli przycupnąć w podziemiach. A podziemia dworu Gorzeńskich to nie są zwykłe piwnice. Stare, potężne i ponure z powodzeniem mogłyby służyć jako więzienne cele. Do świata Imperium i rycerzy Jedi prowadzi wąski korytarz z barokowego holu. Jest niczym tunel w czasoprzestrzeni, który wiedzie z romantycznej epoki Bonapartego do odległych rubieży Galaktyki. Pogrążone w półmroku pomieszczenia muzeum przypominają nieco wnętrze słynnej kantyny w Mos Eisley na Tatooine, w której, na zawsze już, związały się losy Obi-Wana, Skywalkera i Solo oraz rozpoczęła się pełna przygód wyprawa na Alderaan. Tak, jak kantyna w Mos Eisley pełna była zwykle najprzeróżniejszych indywiduów ze wszystkich zakamarków Galaktyki, tak i w podziemiach witaszyckiego pałacu natrafić można na większość postaci znanych z kolejnych epizodów gwiezdnej sagi. Turysta spotka się więc oko w oko z Obi-Wanem Kenobi, Luke Skywalkerem, Hanem Solo czy Lordem Vaderem. Foto: Onet Witaszyce, Muzeum Star Wars Tomasz Klauza liczy, że zgromadził ponad 10000 eksponatów związanych z przygodami bohaterów filmowej epopei. Oprócz "gwiezdnowojennych" gadżetów, kolekcję w Witaszycach wzbogacił zbiór eksponatów od Arkadiusza Szajka i Macieja Skawińskiego, twórców jedynego licencjonowanego przez wytwórnię George'a Lucasa czasopisma poświęconego tematyce Gwiezdnych Wojen wydawanego w Polsce, dwumiesięcznika "Star Wars Magazyn". Unikatową pozycją witaszyckiej kolekcji jest "jedyny w Galaktyce" model myśliwca X-Wing w skali 1:6 autorstwa braci Adama i Marka Kuleszów, wykonawców wielu modeli statków z Galaktyki i zagorzałych fanów Gwiezdnych Wojen. Niech moc będzie z nimi Świat filmu to jedno. Oprócz niego istnieje odrębne kontinuum określone zadomowionym w kulturze masowej kryptonimem "Expanded Universe" czyli po polsku "Rozszerzony Wszechświat". Obejmuje on setki milionów gadżetów licencjonowanych przez George'a Lucasa, znanych z filmowej epopei. Dziś to ogromny przemysł, który stał się, oprócz samych filmów, źródłem niewyobrażalnych dochodów. Jednym z elementów Rozszerzonego Wszechświata są rozrzucone w wielu zakątkach globu muzea poświęcone historii gwiezdnej sagi. A witaszycka kolekcja jest jednym z nich. Ekspozycja podzielona została tematycznie. Zwiedzanie zaczyna się od sali przypominającej wnętrze domu Larsów, wujostwa Luke’a Skywalkera, na Tatooine. Farma Larsów była świadkiem dramatu, który stał się początkiem długiej drogi, podczas której Luke, z narwanego młodzieńca, stał się rycerzem Jedi, a jego losy splotły się z losami starego Obi-Wana oraz komicznej pary droidów - R2D2 i C3PO. Należący do Skywalkera, pyskaty R2D2 wielokrotnie wykazał się niezwykłymi zdolnościami i wsławił się przechowaniem oraz dostarczeniem wojskom Rebelii zakodowanych, tajnych planów Gwiazdy Śmierci, wykradzionych Imperium. Foto: Onet Witaszyce, Muzeum Star Wars Naturalnej wielkości model robota wydaje się być w rzeczywistości większy, niż widziany na kinowym ekranie. Witając odwiedzających muzeum gości, pobłyskuje bezczelnie wielokolorowym "okiem" i pogwizduje w języku zrozumiałym tylko przez swojego filmowego partnera, androida protokolarnego C3PO, który, jak sam twierdził, posiadł sześć milionów form komunikacji. W kolejnej sali stoi słynna zgniatarka odpadów z gigantycznej stacji kosmicznej Imperium, w której niemal zginęli bohaterowie Nowej Nadziei, gdy próbowali uwolnić księżniczkę Leię z więzienia Imperium. W centrum pomieszczenia można z bliska zobaczyć wynurzone oko dianogi, wielkiego, żyjącego w ściekach pasożyta, która usiłowała pożreć uwięzionego w zgniatarce Skywalkera. W tej sali eksponowane są także miecze świetlne - tradycyjna broń rycerzy Jedi, broniących pokoju w Galaktyce. Jest też tam model jamy drapieżnego gada, rancora, którego trzymał Jabba the Hutt w podziemiach swojego pałacu na Tatooine. Na miłośnikach filmu, głównie na tych młodszych, ekspozycja robi spore wrażenie. Część piwnic tonie w mroku i przypomina pokład statku kosmicznego. Tuż przy wejściu wiszą wielkie zdjęcia, które przedstawiają kokpit statku konsularnego, w jego głębi zaś, znaleźć można ukryte przed wzrokiem ciekawskich pomieszczenie galaktycznych łowców nagród. Tu właśnie najemni, zdecydowani na wszystko, desperaci pokroju Boby Fetta, trzymają swoją broń i sprzęt wykorzystywany w akcji. Nietrudno spotkać tu zresztą samego Fetta, tajemniczego klona cieszącego się opinią najskuteczniejszego łowcy w Galaktyce, który czasem pojawia się w podziemiach muzeum ubrany w swą mandaloriańską zbroję. Wsławił się niechlubną akcją pojmania uciekającego przed długami Hana Solo i dostarczenia go wierzycielowi Jabbie. W dworze Gorzeńskich nie brakuje też dioram przestawiających batalie o Hoth i Endor, które ozdabiają bojowe maszyny kroczące wojsk Imperium, oznaczone kryptonimem AT-AT. Była to potężna broń dająca przewagę na polu walki. Nie dość, że uzbrojona w dwa potężne działa laserowe, przewyższała siłą ognia wszystko to, czym dysponowali Rebelianci, to jeszcze ich pancerz chroniony był polem energii odpornym na bezpośrednie trafienia. Ich użycie niemal przesądziło wynik bitwy o Hoth na korzyść Imperium. Foto: Onet Witaszyce, pałac Na deser muzeum proponuje klocki Lego, z których zrobione zostały postaci i pojazdy z filmu. Dzieci uwielbiają klockową Gwiazdę Śmierci, jedną z najpotężniejszych broni na świecie. Najważniejsza jest jednak Moc wypełniająca podziemia. To tajemnicze pole energii przeszywa cały Wszechświat, jednoczy wszystko co się w nim znajduje i spaja w całość Galaktykę oraz nadaje sens jej istnieniu. Z Mocy bierze się dobro, a wszelkie jej zaburzenia, czy wywołane chciwością, czy strachem istot zamieszkujących Wszechświat, powodują zło. Wiedzieli o tym dobrze strzegący jej rycerze Jedi, wiedzieli jak istotna jest równowaga mocy. A o tym, że Moc istnieje naprawdę i nie jest wyłącznie częścią filmowej fabuły, przekonać się może każdy w codziennym życiu. Trzeba w nią jedynie uwierzyć. Niech zatem Moc będzie z Wami!
O muzeum George Lucasa, które upubliczniłoby jego kolekcję dzieł sztuki, pisaliśmy już kiedyś. George chciał wybudować muzeum w San Francisco, niedaleko zatoki z widokiem na ocean, w Presidio. Niestety, pomysł ten nie przypadł do gustu lokalnym władzom, więc wydawać by się mogło, że idea muzeum zostanie zawieszona. Tutaj do gry wchodzi jednak Chicago i burmistrz Rahm Emanuel, który bardzo chciałby ściągnąć to muzeum do swojego miasta. Wyznaczył też specjalną grupę zadaniową, która ma przekonać do tego George’a Lucasa. David Spielfogel, doradca burmistrza, twierdzi, że obecnie trwają pracę nad lokacją i tym, co miasto może dać oraz zyskać na tym muzeum. Jak już będzie mieć gotową propozycję to wyślą ją do George’a Lucasa. Tu istotnym elementem jest właśnie to, co można zyskać, bowiem George’owi zależy na tym, by obiekt spełniał także edukacyjną rolę. Warto dodać, że Chicago to także rodzinne miasto żony Lucasa - Melody Hobson. Natomiast Lucas planował wydać jakieś 300 milionów USD na budowę i rozruszanie muzeum, więc jest się o co bić. Samo muzeum w zamyśle ma prezentować sztukę, ale w połączeniu z jej kulturowym dorobkiem. Chodzi tu zarówno o sztukę nowoczesną, jak i filmową. Mają tam być eksponowane przedmioty, które George kupił na aukcjach, dostał, pamiątki z filmów, ale też kolekcja prac Normana Rockwella, którego Lucas jest wielkim fanem. Zresztą w muzeum miejsce będzie także na ilustracje z książek dla dzieci czy komiksów, czyli wszelkiego rodzaju sztukę, która potrafiła dotrzeć do większej ilości ludzi. W muzeum prawdopodobnie będą prezentowane nie tylko zbiory George’a Lucasa. Sama instytucja, choć wciąż nie ma swojej lokacji, ma już stronę internetową: na której można poczytać o samym pomyśle. KOMENTARZE (5) George Lucas dalej uporządkowuje swoje sprawy majątkowe i nie tylko. Znalazł miejsce dla Gwiezdnych Wojen (w pieczarze Disneya), rozdaje pieniądze, ale jednocześnie szuka też miejsca dla swoich kolekcji. George może się pochwalić bardzo dużą kolekcją przedmiotów związanych z historią Hollywood i filmów amerykańskich, które nabywał/dostawał przez lata. Dodatkowo ma też pewną ilość różnej wartości przedmiotów sztuki amerykańskiej czy obrazów Normana Rockwella, oraz wiele innych cennych przedmiotów o kulturalnej wartości. Szacunkowa wartość tej kolekcji to koło miliarda dolarów. George chciałby, by te wszystkie rzeczy można było spokojnie oglądać, by właściwie każdy mógł to zrobić, dlatego planuje od pewnego czasu stworzyć muzeum o nazwie Lucas Cultural Arts Museum. Oczywiście chciałby je wybudować w San Francisco. Znalazł lokację w Presidio, przygotował projekt budynku (ten po prawej), który ma mieć powierzchnię jakieś 8825 metrów kwadratowych. Nie dostał tylko pozwolenia na budowę. Wpierw lokalnemu samorządowi nie podobał się projekt, teraz wskazują, że lokalizacja budynku nie jest im na rękę. Tu warto przypomnieć, że Presidio to część San Francisco, która jest parkiem narodowym, a przede wszystkim narodowym pomnikiem historii w USA. To właśnie utrudnia budowanie tu czegokolwiek samowolnie. Władze twierdzą, że budynek nie będzie się komponował z resztą krajobrazu, zbytnio ją przytłumi. Dlatego zaproponowały Lucasowi inną lokację, bliżej Cyfrowego Centrum Lettermana (siedziby Lucasfilmu), która także znajduje się w Presidio. Niestety, prawdopodobnie będzie to wymagało przeprojektowania całego budynku, o ile oczywiście Lucas się zgodzi. KOMENTARZE (1) Już w najbliższą sobotę w Witaszycach koło Jarocina odbędzie się tegoroczna edycja Gwiezdnej Majówki ze Star Wars Magazyn. O pierwszej tego typu imprezie pisaliśmy w tym newsie, odwiedzając ten link zapoznacie się także ze zbiorami Muzeum Dwóch Imperiów, które mieści się w kompleksie Pałacu Witaszyce, na terenie którego odbędzie się majówka. W tym roku na przybyłych do witaszyckiego dworku czeka mnóstwo atrakcji: rozmaite pokazy, salon gier, zabawy i gry dla dzieci, grill na świeżym powietrzu, a także premiera pojazdu SKOT, który został przerobiony na wóz bojowy rodem z Gwiezdnych Wojen. Zmiany przeszło również Muzeum Dwóch Imperiów, które doczekało się nowych eksponatów i ekspozycji w szczególności w swojej starwarsowej części. Wszystkich fanów Star Wars mających jeszcze niezaplanowany weekend zapraszamy serdecznie do wzięcia udziału w Gwiezdnej Majówce ze Star Wars Magazyn w Witaszycach Epizod II. KOMENTARZE (6) W Witaszycach koło Jarocina w malowniczym dworku w centrum miasta w miniony weekend zainaugurowało Muzeum Dwóch Imperiów – miejsce poświęcone Gwiezdnym Wojnom i epoce napoleońskiej. W budynku obok Pałacu Witaszyce wystawiono stałe ekspozycje muzealne: parter został zdominowany przez przedmioty historyczne związane z wojnami Napoleona, zaś piwnicę przekształcono w pierwsze w Polsce muzeum Star Wars, gdzie zobaczyć można wystawy i scenki rodzajowe z odległej galaktyki. Impreza otwarcia trwała od 5 do 6 maja. Na przybyłych czekało wiele atrakcji: strefa gier, trampolina, zabawy dla najmłodszych, grill bar, stoiska, moc klocków LEGO, prezentacje wojskowe i pokazy grup kostiumowych. A wszystko to przy pięknej wiosennej pogodzie (przynajmniej w sobotę!). Jedną z głównych atrakcji tej majówki był przyjazd Femi Taylor – znanej już polskim fanom aktorki i tancerki z Dni Fantastyki 2012, która zagrała postać Ooli w „Powrocie Jedi”. Muzeum Gwiezdnych Wojen nie jest może muzeum w pełnym znaczeniu tego słowa, bo większość eksponatów nie ma więcej niż 20 lat. Jednak to pierwsza tego typu atrakcja w Polsce, gdzie w sześciu różnych salach na stałe ulokowano: kolekcjonaria, zdjęcia z autografami oraz gwiezdne zabawki i gadżety. W rolę przewodników po muzeum wcielili się mistrzowie Jedi i Boba Fett. Sala nr 1 stylem przypomina dom Larsów z Tatooine. Tej też planecie zostało poświęcone to pomieszczenie. Sala nr 2 to natomiast zgniatarka śmieci z Gwiazdy Śmierci gdzie ugrzęźli bohaterowie Rebelii podczas ucieczki z poziomu więziennego stacji. W stylowych gablotkach umieszczono figurki z serii Hasbro Star Wars: Unleashed, miecze świetlne oraz inne ciekawe przedmioty. Na środku pokoju ulokowano wynurzone oko dianogii ze śmieci. Ciekawym dodatkiem jest jama rancora rodem z pałacu Jabby – to miejsce czeka świetlana przyszłość i wiele zmian. Sala nr 3 to pokład statku kosmicznego oraz jaskinia łowców nagród. W gablotach znaleźć można pełno zabawek i figurek statków oraz ich pilotów i oficerów. Na ścianie wejścia do groty łowców powieszono baner imitujący kokpit statku konsularnego, którym na pokład krążownika Federacji Handlowej przybyli Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi w „Mrocznym widmie”. Pierwszą atrakcją wspominanej wyżej jaskini był naturalnych rozmiarów R2-D2, w głębi natomiast ulokowali się najsłynniejsi w Galaktyce łowcy nagród. Sala nr 4 jest najmniejsza, aczkolwiek zdobi ją spora ekspozycja bitwy o Geonosis. Na półkach stoją figurki klonów i rycerzy Jedi a w głębi na piasku do boju „maszerują” żołnierze Republiki i droidy Konfederacji. Salę nr 5 zdominowały scenki batalii z Epizodów V i VI, czyli bitew o Hoth i Endor. W Gablotach umieszczono figurki związane z wymienionymi filmami – między innymi „kolosalny” AT-AT ze Star Wars Miniatures. Ostatnia sala (nr 6) to miejsce kultu klocków LEGO Star Wars. Wystawiono tutaj najbardziej monumentalne zestawy, w tym statki i armie „ludzików” – z wyłączeniem legendarnego i olbrzymiego Sokoła Millenium (aczkolwiek wg zapowiedzi pojawi się on w przyszłości). Obok salki z LEGO niedługo zostanie otwarta Kantyna z prawdziwego zdarzenia, udekorowana identycznie jak ta z „Nowej nadziei”, gdzie będzie można spożyć %Mocne% trunki w gwiezdnowojennym klimacie. Najważniejsze, że prace nad muzeum ciągle trwają, praktycznie co tydzień będą pojawiać się nowe elementy ekspozycji i wystroju wnętrz. Podłoga zostanie pomalowana, tak by zwiedzający dosadniej poczuli klimat tego miejsca. Przed muzeum jeszcze długa droga do doskonałości, ale najważniejsze, że został obrany dobry kurs a jego organizatorom nie brakuje determinacji i zapału do pracy. Życzymy powodzenia i wielu sukcesów w przyszłości! Nie zapominajmy jednak o muzeum epoki napoleońskiej, które posiada bogate zbiory: dokumentów, ołowianych żołnierzyków (ustawionych w dwie makiety bitew), dziesiątki obrazów i rysunków, przedmiotów z epoki, medali oraz gro innych artefaktów. Według informacji podanych nam przez organizatorów majówki w Witaszycach, bardzo możliwe jest, że jeszcze w tym roku odbędzie się podobna starwarsowa impreza na terenie Pałacu Witaszyce. O wszystkim nowinkach będziemy was informować na bieżąco. Muzeum Dwóch Imperiów w Witaszycach koło Jarocina – jedyna na świecie muzeum, gdzie spotkały się dwie legendy! Witaszyce, al. Wolności 35 tel. 602 781 229 KOMENTARZE (31) Otrzymaliśmy informacje o planach Polish Garrisonu: "Noc Muzeów w Gdańsku 14 maja oraz Koncert Muzyki Filmowej w Warszawie 12 czerwca to dwa wyjątkowe wydarzenia, które czekają na miłośników Gwiezdnej Sagi w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. W obu z nich wezmą udział żołnierze Polish Garrison, którzy nie ustają w staraniach, aby krzewić imperialny ład i werbować nowych rekrutów w całej Polsce. Wysłannicy Imperatora zdobędą statek-muzeum Sołdek już w najbliższy weekend, 14 i 15 maja. Oprócz nocnego podziwiania zabytkowej jednostki zacumowanej w gdańskim porcie, na zwiedzających będą czekały siły Imperium biorące udział w akcji „Od statku pływającego… do kosmicznego”. Główną atrakcją widowiska opartego na grze światła i dźwięku będą bohaterowie ze znanej i kultowej sagi Gwiezdnych Wojen. Choć domeną Imperium są zdecydowanie gwiezdne niszczyciele, żołnierze z pewnością świetnie odnajdą się na historycznym rudowęglowcu, więc serdecznie zapraszają do odwiedzin. Więcej szczegółów odnośnie inwazji Ciemnej Strony Mocy na Sołdku znajduje się na stronie Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Niecały miesiąc później Galaktyczne Imperium przypuści szturm na Warszawę. Przy akompaniamencie słynnych utworów z Gwiezdnych Wojen żołnierze Imperatora zajmą 12 czerwca Salę Kongresową, aby dopilnować prawidłowego przebiegu Koncertu Muzyki Filmowej. Oprócz charakterystycznych utworów Johna Williamsa, Polska Orkiestra Radiowa zaprezentuje repertuar Hansa Zimmera, Alana Silvestri i Jamesa Hornera. Obok motywów muzycznych ze Star Wars, filmowi melomani będą mogli zatem usłyszeć słynne melodie z Parku Jurajskiego, Titanica czy Forresta Gumpa. Równolegle do koncertu wyświetlane będą fragmenty filmów z repertuaru, a należytego porządku podczas koncertu dopilnuje oddział Imperium. Serdecznie zachęcamy do przybycia, a po szczegóły zapraszamy na stronę internetową koncertu. Jednocześnie meldujemy, że Imperium nieustannie rośnie w siłę. Na najbliższych imprezach stawią się nasi nowi rekruci - Sid i Wotan. Obaj panowie zasilili szeregi Polish Garrison w strojach sandtrooperów (do obejrzenia na naszej stronie), dzięki czemu polska jednostka Legionu 501. liczy od niedawna 52 osoby." O Koncercie Muzyki Filmowej pisaliśmy już w tym miejscu. Zapraszamy do wzięcia udziału w zapowiadanych atrakcjach, a nowym sandtrooperom serdecznie gratulujemy! KOMENTARZE (0) Powstało imponujące muzeum science fiction w Seattle (USA). Ufundował je multimilioner Paul Allen, współzałożyciel Microsoftu. W futurystycznym budynku zaprojektowanym przez słynnego Franka Gehry można podziwiać dawne wizje przyszłości - od filmowych rekwizytów po ilustracje z przeróżnych czasopism. Kiedyś były warte grosze, dziś są rozchwytywane przez nostalgicznych milionerów. Złoty wiek science fiction to 14 lat - mawiają złośliwcy. Mimo to pojęcie "złotego wieku od dawna funkcjonuje w krytyce, używane najczęściej na określenie lat 50. z przyległościami. Czyli okresu, w którym najwybitniejsi pisarze gatunku próbowali przewidzieć czasy, w których teraz żyjemy. O złotym wieku science fiction zwykle mówią ci, którzy odczuwają nostalgię za przeszłością. Pół stulecia temu pisarze i filmowcy spoglądali w przyszłość najczęściej z nadzieją. W ciągu następnych lat nadziei było mniej i teraz właściwie wyparowała z fantastyki bez śladu. Współczesne science fiction w przyszłość patrzy w najlepszym przypadku nieufnie, jeśli nie wręcz z panicznym strachem - co widać np. w filmach "Matrix" czy "Pojutrze". Tęsknota za fantastyką lat 50. jest też już znana u nas, chociaż sprawę komplikuje komunizm. Złoty wiek science fiction na Zachodzie nakładał się u nas na okres dominacji socrealizmu. Wizja podboju kosmosu pod czerwoną flagą była więc z konieczności bardziej naiwna, ale przecież wcale nie tak odległa od tego, o czym wtedy śnili fantaści angielscy czy amerykańscy. Naiwność ta dotyczyła nie tyle wiary w utopijne systemy polityczne, ile nadmiernego optymizmu dotyczącego ludzkiej natury. Technika miała uwolnić człowieka nie tylko od uciążliwych obowiązków, głodu i chorób, lecz także od własnych słabości. Ludzie się jednak brudzą Widać to było nawet w detalach scenograficznych. W galerii pojazdów kosmicznych pokazanych w muzeum w Seattle można zaobserwować pewną ewolucję. I tak np. w złotym wieku każdy statek kosmiczny wyglądał tak, jakby wyszedł prosto z fabryki. To samo dotyczyło srebrzystych kostiumów astronautów - nieskażonych żadną plamą czy zagnieceniem. W filmach można to oczywiście tłumaczyć ograniczeniami techniczno-budżetowymi ("patynowanie" rekwizytu kosztuje bowiem więcej niż jego wyprodukowanie), ale dlaczego to samo widać na rysunkach? Tak jakby pół wieku temu fantaści wierzyli w to, że razem z podbojem kosmosu ludzie jednocześnie opanują niechlujstwo. W latach 70. pojawia się jednak to, co muzeum określono jako "wreck tech", czyli technikę wraków. Dwa flagowe statki kosmiczne "wreck tech" to transportowiec USCSS "Nostromo" z filmu "Obcy" Ridleya Scotta (1979) i przemytniczy ścigacz "Sokół Millennium" Hana Solo z "Gwiezdnych wojen" (1977). Oba te poobijane pojazdy zdecydowanie wyglądają już na swój przebieg, a mimo to budzą respekt swoimi możliwościami technicznymi. "Wreck tech" świadczy o tym, że w fantastyce stopniowo zaczęto sobie uświadamiać, iż przysłowiowe brud, smród i ubóstwo nie znikną razem z postępem technicznym. Ludzie pozostaną ludźmi, choć technika będzie wkładać w ich ręce coraz potężniejsze narzędzia. Ale czy to powód do radości czy - przeciwnie - strachu? Allen jak Dick Wśród przeszło 30 nazwisk wpisanych w tym muzeum na listę "Science Fiction Hall of Fame" brakuje pisarza, którego dziś najczęściej ekranizuje się w Hollywood - Philipa Dicka (choć nie zabrakło postaci dużo mniej znanych, jak np. raczej zapomniany dzisiaj Hal Clement). Z wyjątkiem Juliusza Verne'a nie ma tu żadnych nazwisk spoza literatury angloamerykańskiej. Brak też niestety Stanisława Lema. Czy to przypadek, czy może raczej niechęć do wspominania tych pisarzy, którzy nawet w latach 50. z nieufnością myśleli o tym, co człowiek zrobi z nowoczesnymi technologiami? Przecież sama fortuna Paula Allena, dzięki której powstało to muzeum, powstała w sposób przypominający niektóre co bardziej mroczne powieści Philipa Dicka. Oto kilku studentów, entuzjastów nowych technologii, założyło małą firmę, która doskonale wykorzystała wielką okazję, jaką był kontrakt z gasnącym kolosem firmą IBM. W kilkanaście lat później Microsoft kontroluje już prawie wszystkie komputery na świecie i prowadzi politykę bezwzględnego monopolisty, mogąc każdego oponenta albo kupić, albo zaprocesować na śmierć. Dokładnie to przepowiadał Dick: cokolwiek wynajdzie technika, będzie to służyć przede wszystkim temu, żeby bogaci byli jeszcze bogatsi. Radźmy sobie sami Intencją Paula Allena było przerzucenie pomostu między różnymi epokami w dziejach science fiction i przeszczepienie choć odrobiny dawnego optymizmu w nasze czasy. Mają temu służyć interdyscyplinarne dyskusje połączone z wystawami takie jak obecna wystawa na temat kolonizacji Marsa. Pokazowi dawnych wyobrażeń Marsa i jego mieszkańców towarzyszą prelekcje specjalistów z NASA oraz autentyczne zdjęcia i rekwizyty związane z badaniami naukowymi nad Czerwoną Planetą. Przy okazji Allen pokazał jednak to, że przyszłość nie jest już dzisiaj tym, czym była dla nas kiedyś. Nie spodziewamy się już, że w jakiś magiczny sposób przyszłe technologie rozwiążą wszystkie nasze problemy. Wiemy już, że z wszystkim musimy poradzić sobie sami. Może to i dobrze? KOMENTARZE (6) Tym razem słynne Star Warsowe muzeum zawitało do Edinburgha w Szkocji, tak więc jeśliby ktoś przypadkiem tamtędy przejeżdżał niech nie zapomni wstąpić. KOMENTARZE (0) MENU: SONDA: Jak Ci się podobał serial „The Book of Boba Fett”?
16:54 Muzeum Star Wars :)Nawet człowiek nie wie i dowiaduje się z TV, że w jedynym w Polsce Muzeum Wojen Napoleońskich powstało w ostatni weekend największe w kraju Muzeum Gwiezdnych Wojen. Wstęp 10 zł od osoby i oferuje ponad 1000 eksponatów, wiele w skali 1:1. Z ojcem zamierzamy się jutro wybrać. :)
» Morskie, Hel (18400, Na wystawach prezentowane są, narzędzia szkutnicze, przyrządy do połowów ryb i myślistwa morskiego. Wokół kościoła znajduje się skansen tradycyjnych łodzi rybackich. Szczególnie wartościowa jest pełnomorska łódź typu "pomeranka", pochodząca z Dębek. Uwadze polecamy również dawne łodzie znad Zalewu Wiślanego - żakówkę i barkasy. Swoją przystań znalazły tu także kuter pławnicowy i łódź o wdzięcznej nazwie "Dziunia", która stanowiła wyposażenie stacji naukowej im. Arctowskiego na Antarktydzie. Ogółem prezentowanych jest 11 jednostek pływających. Rybacki klimat skansenu tworzą również składziki rybackie wykonane z przepołowionych łodzi i zbiorniki do przechowywania żywych ryb (sadze). Zbiór uzupełniają elementy konstrukcyjne dawnych statków wyłowione z morza przez rybaków. Muzeum mieści się w zabytkowym poewangelickim kościele pod wezwaniem św. Piotra i Pawła, położonym w centrum miasta, tuż obok portu. Część frontową wieńczy niewysoka, drewniana wieża. która pełni funkcję widokową. Roztacza się z niej piękna panorama na miasto, port i plażę od strony Zatoki Puckiej. Wystawy stałeDzieje rybołówstwa na wodach Zatoki Gdańskiej / 1 - otwarta (2582, prezentuje szereg zagadnień związanych z historią Bałtyku od rybołówstwa na Pomorzu Gdańskim i na Zalewie Wiślanym poprzez dzieje samego Półwyspu Helskiego, kończąc na współczesnych problemach związanych z gospodarką morską i ekologią. Zwiedzający zobaczy na niej przykłady typowej fauny bałtyckiej, narzędzia szkutnicze, przyrządy do połowów ryb i myślistwa morskiego. Wokół kościoła znajduje się skansen tradycyjnych łodzi wartościowa jest pełnomorska łódź typu "pomeranka", pochodząca z Dębek. Uwadze polecamy również dawne łodzie znad Zalewu Wiślanego - żakówkę i barkasy. Swoją przystań znalazły tu także kuter pławnicowy i łódź o wdzięcznej nazwie "Dziunia", która stanowiła wyposażenie stacji naukowej im. Arctowskiego na Antarktydzie. Ogółem prezentowanych jest 11 jednostek pływających. Rybacki klimat skansenu tworzą również składziki rybackie wykonane z przepołowionych łodzi i zbiorniki do przechowywa... Historia i osadnictwo delty Wisły / 0 - otwarta (2950, prezentuje historię i osadnictwo w delcie Wisły na przestrzeni dziejów. Na 34 barwnych posterach przedstawione zostały zagadnienia związane z kształtowaniem się delty Wisły i jej regulacją, ewolucją osadnictwa na tym terenie, powstawaniem i rozwojem ośrodków miejskich i portów nad Dolną Wisłą ze szczególnym uwzględnieniem Gdańska. Omawia też spław wiślany jako ważny element "Złotego Wieku" żeglugi wiślanej i Gdańska w XVI w., szkutnictwo pomorskie i nowożytne budownictwo których zdjęcia prezentowane są na posterach, pochodzą ze zbiorów: Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, Archiwum Państwowego w Gdańsku, Biblioteki Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk i Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Wystawa została sfinansowana w ramach projektu Unii Europejskiej LAGOMAR (Interreg IIIB). Komentarze1. Dodane przez dorcus, w dniu - 27-08-2008 18:11 Dobra wystawa pokazująca znaczenie morza w dziejach człowieka. Logicznie skonstuowana krok po kroku prowadzi nas od czasów prehistorycznych i formowania się Bałtyku po czasy współczesne. Na piętrze historia Helu. (****) Źródła, więcej informacji Grafika, tekst: Strona internetowa muzeum
muzeum star wars polska